niedziela, 10 czerwca 2012

10 lat temu...

10 czerwca 2002 roku  o godzinie 12.15 urodziła się nasza starsza córeczka -Antonina Kinga.
Dziś Tosia ma już 10 lat. Jak ten czas szybko leci.
Chciałaby Jej złożyć najserdeczniejsze życzenia: zdrówka, radości tych dużych i małych, wielu sukcesów w życiu, wspaniałych ludzi na drodze i mnóstwa miłości.





Sto lat córeczko!!!

czwartek, 7 czerwca 2012

Transfery

Witam serdecznie w ten okropnie ponury kolejny deszczowy dzień.
Samopoczucie kiepskie, gdyż za oknem ulewa, że świata nie widać.( Mam wrażenie, że wciąż piszę o pogodzie). Z tym niezbyt wesołym nastawienie do życia wzięłam się dzisiaj za transferowanie.
Z cudownego bloga Lilli "Malowany kokon" wydrukowałam grafiki. Jest ich tam taki wybór, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Naczytałam się dużo jak przenosić grafiki na przedmioty i chyba najbardziej prosty czytaj możliwy dla mnie do wykonania wydał mi się sposób Kasi  z "Cat-arzyna" blog. Za Jej radami powstały moje grafiki, jeszcze nie idealne, ale mnie zadowalające, a to najważniejsze. Mam nadzieję, że niedługo spróbuję  grafiki na lnie, jednak to musi trochę potrwać, gdyż do najodważniejszych to ja nie należę.





Do kolejnego -  mam nadzieję już słonecznego razu.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Calineczka

Zostałam poproszona o uszycie małego, bardzo malutkiego aniołka dla dzidziusia-dziewczynki, która ma się urodzić pod koniec czerwca. Wzór aniołka zasugerowała mama, która wymarzyła sobie, że będzie to laleczka, która będzie towarzyszyła jej córeczce przez dłuższą część życia.
A oto efekt mojej pracy, nazwałam ją Calineczką, ponieważ jest tak malutka, że mieści mi się na dłoni




wtorek, 29 maja 2012

Brokuły w roli głównej oraz inne takie tam...

Od dłuższego czasu zajadaliśmy się sałatką brokułową z przepisu mojej teściowej. Jest bardzo smaczna, tania i tak bardzo prosta, że nawet największym leniom lub pozbawionym daru gotowania trudności nie sprawi.

A mianowicie:
- brokuł,
- prażony słonecznik,
- duża łyżka majonezu.

 Pokroić obgotowany brokuł, dodać słonecznik, majonez. Wymieszać, schłodzić i zajadać się bez końca.

Tą oto pysznością objadam się w pracy bardzo często. Jest smaczna, łatwa, szybka i przede wszystkim nie bardzo tucząca.
I tak też jedząc moją sałatkę koleżanka zdradziła mi przepis na inną brokułowa pychotę. Ta już jest odwrotnością poprzedniej: o wiele bardziej tucząca, aczkolwiek bardzo smaczna.

Sałatka brokułowa z boczkiem i fetą.

- brokuł,
- feta, 
- podsmażony boczek z cebulką,
- sól, pieprz.

Obgotować brokuł i pokroić. Cebulkę i boczek pokroić w drobniutką kostkę i podsmażyć. Składniki wymieszać, dodać sól i pieprz i smacznego.




                                                                                                                
Poczyniłam również wiele "tildziaków", które chciałabym Wam teraz pokazać. Będzie to tylko część, gdyż niektóre z nich znajdą swoje miejsce w kolejnych postach.


Narodziny Nadii.

Pierwsze urodziny Amelki.

Już od dwóch tygodni Bóg obdarowuje nas piękną pogodą, choć wcale na to nadziei nie miałam. Nawet knułyśmy z koleżankami plan kogo by tu w tym łapówkarskim światku przekupić, by załatwił trochę ciepełka. A tu słoneczko świeci jak na zamówienia, pieniędzy wydać nie musiałyśmy, no i nie złamałyśmy przy tym żadnego prawa.
I oto jak ogród obdarowuje w podzięce za słońce. Fioletowo, biało, niebiesko, pomarańczowo, żółto, jednym słowem łąkowo. Uwielbiam nieład w ogrodzie, tak wszystkiego po trochu, bez schematów, planów, gdzie co urośnie tam żyje. Dziękuję za doznania wzrokowe i węchowe.










A na koniec uśmiech mojej młodszej córeczki do całego świata w podzięce za cudowny dzień. Starsza pewnie też by się uśmiechnęła, ale "wygrywa" dziś zawody szkolne w biegu na 60 i 400 metrów. Dawaj Tosia!!!

                                                                 Miłego dnia!

niedziela, 29 kwietnia 2012

Anioły są wiecznie ulotne...

Anioły są takie ciche
zwłaszcza te w Bieszczadach.
Gdy spotkasz takiego w górach
 wiele z Nim nie pogadasz.
Najwyżej na ucho Ci powie,
gdy będzie w dobrym humorze.
Że skrzydła nosi w plecaku
nawet przy dobrej pogodzie.



Anioły są całe zielone
zwłaszcza te w Bieszczadach.
Łatwo w trawie się kryją
i w opuszczonych sadach.
W zielone grają ukradkiem
nawet karty mają zielone.
Zielone mają pojęcie,
a nawet zielony kielonek.





Anioły są całkiem samotne
zwłaszcza te w Bieszczadach.
W kapliczkach zimą drzemią
choć może im nie wypada.
Czasem taki anioł samotny
zapomni dokąd ma lecieć.
I wtedy całe Bieszczady
maja szaloną uciechę.




Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach.
Nas też czasami nosi
po ich anielskich śladach.
One nam przyzwalają
i skrzydłem wskazują drogę.
I wtedy w nas się zapala
wieczny bieszczadzki ogień.




                                          Anielskiego spokoju życzy Pola

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Flapjack na niepogodę

Za oknem pogoda niezbyt sprzyjająca spacerom, wycieczkom i innym formom spędzania czasu poza domem.
W takie szare dni jak ostatnie, na poprawę humoru proponuję flapjacka - ciasto, ciastko szybkie, tanie i przede wszystkim zdrowe.
Pierwszy raz domowego flapjacka spróbowałam na zbiórce "scout-ów" mojej córki. Był przepyszny, nieporównywalny z kupnym.
Postanowiłam zdobyć przepis i od tego czasu często rozkoszujemy się jego smakiem, urozmaicając sobie coraz to innymi dodatkami.

400g płatków owsianych,
200g masła,
4 łyżki miodu,
1 szkl. brązowego cukru ( może być biały),
Dodatki w zależności od gustu: orzechy, rodzynki, suszone owoce, ziarna słonecznika, pestki dyni itp.

Masło, cukier i miód rozpuszczamy. Następnie wsypujemy płatki i "dodatki". Mieszamy dokładnie. Wykładamy na blaszkę, robiąc cienki placek. Pieczemy 20 minut w temp. 160 stopni.
Pyszne.

Smacznego.