wtorek, 10 lipca 2012

Boys room decoration

Nigdy specjalnie nie zastanawiałam się nad dekoracjami chłopięcego pokoju, a to z pewnością dlatego, że mam dwie córki. Teraz koleżankom zaczęli się rodzić synowie i to skłoniło mnie do uszycia dekoracji w wersji chłopięcej. Muszę przyznać, że równie dobrze można byłoby je postawić w pokoiku dziewczynki.
A co Wy o tym sądzicie?



Kolejne chłopięce dekoracje to myszki. Ponownie kolor niebieski, jakoś tak pasuje mi do małych chłopców.




Inspiracji jest jeszcze kilka, planów do zrealizowania jeszcze więcej, ale czasu troszkę brak. Jest też tak, że chcąc zrealizować jedną rzecz potrzebuję przygotować całą otoczkę - dlatego cierpliwości trzeba.
 Oj, mnie to bardzo cierpliwości potrzeba !!!!
Do zobaczenia-poczytania, do kolejnego spotkania przy kawie w blogowym światku.
Pola


niedziela, 8 lipca 2012

Nadrabiam zaległości


Czerwie minął jak z bicza strzelił. Dla nas to zawsze jeden z bardziej "zwariowanych" miesięcy w roku, a za razem jeden z najbardziej radosnych. Cała moja trójca obchodzi urodziny w czerwcu, więc piekę, gotuję, dekoruję. Party, party i jeszcze raz party. W tym roku czerwiec szczególnie urodzinowo przeminął, bo Tosi impreza dla przyjaciół była tydzień wcześniej niż właściwe urodziny (kolejna w dniu urodzin), Inki dwa tygodnie po właściwych urodzinach, ponieważ Jej mali przyjaciele byli na wakacjach i tylko tak wszystkim pasowało. Tylko Damian odchodził swoje święto  naszym małym rodzinnym gronie i we właściwym czasie.
Bieganina dobiegła końca, teraz nadrabiam zaległości w szyciu, sprzątaniu, w ogrodzie i przygotowywaniu do upragnionych wakacji. W ostatniej chwili podjęliśmy decyzję, aby przedłużyć sobie urlop i jedziemy prawie na cały miesiąc. Strasznie się cieszymy, szczególnie że dzięki dobrej woli rodziców, dzieciaki zostaną u nich, a my cały tydzień tylko dla nas. Bardzo mnie cieszy ten fakt, ponieważ tak mało czasu mamy dla siebie. Gdy człowiek mieszka daleko od domu rodzinnego, czasami brakuje Mamy czy Taty, aby zostali z dziećmi, a starszyzna do kina lub gdzieś na kolację. I tak w naszym przypadku właśnie jest. Ciągle trzeba gdzieś biec, coś załatwiać, coś kupować itp.
Teraz będzie chwila tylko nasza. Czas na rozmowy, zwiedzanie i zasłużony odpoczynek. A gdzie jedziemy?
O tym napiszę po powrocie.
Jeszcze tylko 11 dni i 24 -godzinna podróż samochodem do Polski nas czeka. Wiem, brzmi to przerażająco, ale to też jest przygoda, dla nas wszystkich. Zdecydowanie Damian ma najgorzej, ponieważ biedak sam 24 godziny za kierownicą. Niestety ja z "upośledzeniem społecznym" tak nazywam brak prawa jazdy.
Ale wiem, że będzie super i odliczam dni do spotkania z rodziną.
Przyjęcie urodzinowe Inki - Z miłości do wszelkich księżniczek


Ślimaki w ogrodzie tępię w tym roku strasznie. Jest ich mnóstwo. Zjadają wszystko, co nowego wyrośnie. Truskawki, tylko zielone mieliśmy, bo tylko któraś koloru nabrała już ją ślimaczek zjadł.
Natomiast te szmaciane uwielbiam, są kolorowe i takie słodkie. Idealna dekoracja do dziecięcego pokoju. Teraz uszyłam takie udekorowane ważkami.





Kolejne poszywajki powstają jako prezenty dla przyjaciół w Polsce i na Słowacji. Postanowiłam, że będą to anielice, dla mnie symbole dobrego, spokojnego domu. Właściwe prezenty dla osób, które pragnę obdarować.
I na koniec jeszcze kilka innych, które w ostatnim czasie powstały.


18 urodziny Pauliny



Życzę miłego słonecznego weekendu.
Pola





niedziela, 10 czerwca 2012

10 lat temu...

10 czerwca 2002 roku  o godzinie 12.15 urodziła się nasza starsza córeczka -Antonina Kinga.
Dziś Tosia ma już 10 lat. Jak ten czas szybko leci.
Chciałaby Jej złożyć najserdeczniejsze życzenia: zdrówka, radości tych dużych i małych, wielu sukcesów w życiu, wspaniałych ludzi na drodze i mnóstwa miłości.





Sto lat córeczko!!!

czwartek, 7 czerwca 2012

Transfery

Witam serdecznie w ten okropnie ponury kolejny deszczowy dzień.
Samopoczucie kiepskie, gdyż za oknem ulewa, że świata nie widać.( Mam wrażenie, że wciąż piszę o pogodzie). Z tym niezbyt wesołym nastawienie do życia wzięłam się dzisiaj za transferowanie.
Z cudownego bloga Lilli "Malowany kokon" wydrukowałam grafiki. Jest ich tam taki wybór, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.
Naczytałam się dużo jak przenosić grafiki na przedmioty i chyba najbardziej prosty czytaj możliwy dla mnie do wykonania wydał mi się sposób Kasi  z "Cat-arzyna" blog. Za Jej radami powstały moje grafiki, jeszcze nie idealne, ale mnie zadowalające, a to najważniejsze. Mam nadzieję, że niedługo spróbuję  grafiki na lnie, jednak to musi trochę potrwać, gdyż do najodważniejszych to ja nie należę.





Do kolejnego -  mam nadzieję już słonecznego razu.

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Calineczka

Zostałam poproszona o uszycie małego, bardzo malutkiego aniołka dla dzidziusia-dziewczynki, która ma się urodzić pod koniec czerwca. Wzór aniołka zasugerowała mama, która wymarzyła sobie, że będzie to laleczka, która będzie towarzyszyła jej córeczce przez dłuższą część życia.
A oto efekt mojej pracy, nazwałam ją Calineczką, ponieważ jest tak malutka, że mieści mi się na dłoni




wtorek, 29 maja 2012

Brokuły w roli głównej oraz inne takie tam...

Od dłuższego czasu zajadaliśmy się sałatką brokułową z przepisu mojej teściowej. Jest bardzo smaczna, tania i tak bardzo prosta, że nawet największym leniom lub pozbawionym daru gotowania trudności nie sprawi.

A mianowicie:
- brokuł,
- prażony słonecznik,
- duża łyżka majonezu.

 Pokroić obgotowany brokuł, dodać słonecznik, majonez. Wymieszać, schłodzić i zajadać się bez końca.

Tą oto pysznością objadam się w pracy bardzo często. Jest smaczna, łatwa, szybka i przede wszystkim nie bardzo tucząca.
I tak też jedząc moją sałatkę koleżanka zdradziła mi przepis na inną brokułowa pychotę. Ta już jest odwrotnością poprzedniej: o wiele bardziej tucząca, aczkolwiek bardzo smaczna.

Sałatka brokułowa z boczkiem i fetą.

- brokuł,
- feta, 
- podsmażony boczek z cebulką,
- sól, pieprz.

Obgotować brokuł i pokroić. Cebulkę i boczek pokroić w drobniutką kostkę i podsmażyć. Składniki wymieszać, dodać sól i pieprz i smacznego.




                                                                                                                
Poczyniłam również wiele "tildziaków", które chciałabym Wam teraz pokazać. Będzie to tylko część, gdyż niektóre z nich znajdą swoje miejsce w kolejnych postach.


Narodziny Nadii.

Pierwsze urodziny Amelki.

Już od dwóch tygodni Bóg obdarowuje nas piękną pogodą, choć wcale na to nadziei nie miałam. Nawet knułyśmy z koleżankami plan kogo by tu w tym łapówkarskim światku przekupić, by załatwił trochę ciepełka. A tu słoneczko świeci jak na zamówienia, pieniędzy wydać nie musiałyśmy, no i nie złamałyśmy przy tym żadnego prawa.
I oto jak ogród obdarowuje w podzięce za słońce. Fioletowo, biało, niebiesko, pomarańczowo, żółto, jednym słowem łąkowo. Uwielbiam nieład w ogrodzie, tak wszystkiego po trochu, bez schematów, planów, gdzie co urośnie tam żyje. Dziękuję za doznania wzrokowe i węchowe.










A na koniec uśmiech mojej młodszej córeczki do całego świata w podzięce za cudowny dzień. Starsza pewnie też by się uśmiechnęła, ale "wygrywa" dziś zawody szkolne w biegu na 60 i 400 metrów. Dawaj Tosia!!!

                                                                 Miłego dnia!